środa, 8 czerwca 2016

NATURALNIE ...

...zieleń odpręża, praca w ogrodzie też i choć czasem bywa męcząca daje mi  poczucie dobrze spędzonego czasu, to sposób na stres,na wyciszenie.Lubię dłubać w ziemi, pielić ,ścinać przekwitłe kwiatostany...lubię spędzać tu czas , czytając książki, przeglądając magazyny ogrodnicze i rozmyślając co by tu jeszcze zmienić, dosadzić. To tu ostatnio zajadam swoje weekendowe śniadania, czy piję popołudniową kawę.... ogromnie się cieszę ,z tego kawałka ziemi.







 lilie




 liliowce

 liliowce

 orliki i róże pięknie się komponują i w ogrodzie i w bukiecie


 irysy


Hortensja , małą sadzonkę dostałam od wujka z Polski, posadzona na jesień pięknie mi rośnie, w przeciwieństwie do tych , które kupowałam w doniczkach na wiosnę niemal każdego roku  a w ciągu kilku miesięcy mi ginęły.



 kalię mam już 3 lata , ale dopiero w tym roku wypuściła pierwszy biały kwiat...


 trochę się zdziwiłam, widząc ,że marcinki, które zwykle zakwitają  mi we wrześniu,kwitna już teraz




 canny, zamawiane były w różnych polskich sklepach internetowych z roślinami cebulowymi, w różnych kolorach, poza czerwonym, niestety wszystkie okazałe się właśnie takie



 a to już kilka ujęć z naszego warzywnika, pomidory i papryka jeszcze potrzebują trochę czasu, ale ogórkami już się zajadamy





zmykam do ogródka :-)

niedziela, 5 czerwca 2016

PLAŻA POD CIEMNYMI CHMURAMI

Upały i jeszcze raz upały.Miło jest mi więc sięgnąć pamięcią tak ze 2 tygodnie wstecz, kiedy było nieco chłodniej a od czasu do czasu padał deszcz.Wtedy wybraliśmy się nad morze. Nie żeby pływać, czy się opalać , ale tak rekreacyjnie , wycieczkowo. W połowie drogi niebo się zaciagnęło i zaczęło padać. Podczas gdy miny zrzędły mojemu mężowi i Natalce, jedynie ja nie widziałam w tym problemu. Koniec końców zanim dotarliśmy deszcz już przeszedł a jedynie co jakąś godzinkę trochę mżyło. Wtedy wykorzystywaliśmy czas na kawkę czy obiad.Kiedy nie padało bawiliśmy się z Natalką w parku, spacerowaliśmy czy bawiliśmy się na plaży, zbieraliśmy muszelki i patyczki.Było bardzo fajnie, pomimo ciemnych chmur nad głowami.....


 Ulica w Nei Pori...jak widzicie jeszcze przed sezonem...



Plaża też  była opustoszała...za to pełna pięknych muszelek, które pomagała mi zbierać Natalka...













 Na koniec , kiedy się troche wypogodziło,podjechaliśmy jeszcze do Platamony, gdzie jest niewielki port(mój mąż uwielbia tu wzdychać na widok niektórych jachtów, takich jak na przykład  ten poniżej)....i co ważniejsze dla mnie, cukiernia z najlepszą bugatcą , jaką kiedykolwiek jadałam :-)


 Przy pięknie zachodzącym słońcu wracaliśmy do domu.


Jaka szkoda ,że weekend się kończy, mój organizm ciężko znosi poranne pobudki.
Udanego wieczoru.

czwartek, 26 maja 2016

GRECKIE ŚWIETOWANIE

Sporo postów dotyczących wielkanocych dekoracji opublikowałam w ostatnim czasie,a dzisiaj na zakończenie tego tematu chciałabym odkryć przed Wami tą bardziej prywatną część tych świąt.Wszystko zaczyna się z samego rana ,kiedy mój mąż rozpala ogień na specjalnym grillu .Żar powstaje ze spalenia sporej ilości  pnączy winogron, które ścina się tu na wiosnę.Dopiero po około 1,5 godziny, kiedy palenisko jest już gotowe, mocuje się mięso ,które obraca się  za pomocą specjalnych mechanizmów  .W międzyczasie budzi sie Natalka i  idę z nią do ogródka szukać niespodzianek. Wyobrażacie sobie jaka to frajda dla kazdego dziecka.Powoli w powietrzu wuczuwa się zapach pieczenia,bo niemal w każdym domu , a właściwie na każdym podwórku zaczyna się pieczenie...I taki jest poranek. Ten dzień spędzamy  z moją szwagierką, teściową i rodziną kuzynki Tolisa.Pieczemy owcę , ale również mniejsze kawałki mięsa owczego-tzw. kebab, które szybciej  się piecze. . W tym czasie odwiedzają nas różni goście, my odwiedzamy innych...., zajadamy się sałatkami, rozmawiamy, tańczymy.....wszystko przy rozbrzmiewającej muzyce...i na luzie.Mało kto jest tu ubrany odświętnie, ale wynika to z tego,że przygotowania do takiego pieczenia nie należą do najczystszych, a późniejszy dym , zdejmowanie mięsa i jego dzielenie, tez robią swoje.Jedzenie głównego dania zaczyna się około 16 , kiedy owca jest już dobrze wypieczona. Powiem szczerze ,że ja za tym mięsem średnio przepadam, ale lubię spieczoną skórkę...







W Grecji, jak już kiedyś wspominałam , nie ma ferii zimowych, ale jest za to przerwa świateczna na Wielkanoc, która trwa 2 tygodnie.W tym czasie  udało nam się wybrać na kilka wycieczek. Zdęcia poniżej to  nasza wyprawa po rumianek...Natalka uwielbia takie wypady a i ja też,zwłaszcza ,że spacery po wcześniejszym pałaszowaniu, są  jak najbardziej wskazane.





:-)