Nie wiem dokadnie jak u Was z pogodą, bo ostatnio nie śledzę tego, ale nas jesień nieco rozpieszczała. Ranki i wieczory co prawda były chłodne, ale popołudnia całkiem ciepłe i słoneczne.Natomiast dzisiaj rano wsiadając do samochodu zastałam szyby pokryte szronem.Drapaczki w ruch.Och , jak tego nie lubię.Za to lubię siedzieć na kanapie, spoglądając na ogień palący się w kominku, popijając jeszcze ciągle ciepłą popołudniową kawkę.Chwała temu co wymyślił podgrzewacze.Malutki tea-light i kawka , albo herbatka, pozostanie tak długo ciepła, jak długo się nią raczymy.No chyba ,że ktoś pije dłużej niż 4 godziny.;-). Ja należę do tych co napoje sączą całkiem długo, ale mieszczę się w czasie;-).I w takim błogim nastroju chcę Wam dziś pokazać parę szyjątek, które powstały w ostatnim czasie.
sobota, 13 listopada 2021
JESIENNE KOLORY
poniedziałek, 26 października 2020
BLOGOWANIE W CZASACH PANDEMII
Chyba jeszcze nigdy z taką przyjemnością nie wracałam do domu, na swoje podwórko.Biorąc pod uwagę fakt , że jedynie tu mogę poczuć się wolna, w jakimś sensie bezpieczna, to chyba naturalne.Jedynie tu mogę w pełni oddychać , bez obawy ,że zapłacę mandat, czy że ulegnę zarażeniu.(to ostatnie nie do końca jest pewne, ale przymykam na to oczy , żeby nie zwariować).Pracując 8 godzin plus doliczając do tego jakieś zakupy dochodzimy do 9 godz. w tej ...😡... masce.I jak tu oddychać.I am only human after all.Jak dotąd dzięki maseczce odczuwam jedynie trudność z oddychaniem.Zapomniałabym dodać o niewielkiej opryszczce na ustach, która najprawdopodobniej dzięki niej rozprzestrzeniła mi się na dokładnie całe usta i nos ,sprawiając ,że przez 3 dni brałam leki przeciwbólowe a z powodu opuchniętych ust nie mogłam niemal mówić .Pominę fakt jak wtedy wygladałam.Ja rozumiem,że trzeba się chronić, ale nie rozumiem niektórych zakazów wprowadzanych przez rządy.U nas na przykład można przesiadywać w restauracji do północy. To dla Greków spore ograniczenie. Czy przez to mam rozumieć,że wirus jest bardziej aktywny po północy?Do kafejki muszę wejść w maseczce , ale później jak najbardziej mogę ją zdjąć i rozmawiać z kim chcę w odległości ok. nieco ponad pół metra-tyle ma stolik. Na siedząco wirus najwidoczniej też nie jest niebezpieczny.Na basenie dzieci mogą pływać razem, ale jest zakaz brania przyszniców, choć akurat to każdy robił osobno w kabinach.Rodzice nie mogą czekać na olbrzymiej widowni(choć wystarczyłoby zakryć co 4 miejsce i co 2-3 rząd. Nie .My musimy czekać w malutkiej kawiarence przy basenie, pościskani stolik przy stoliku.Każdy zwraca uwagę na to jak ostrożnie trzeba zdejmować maseczkę, ale nikt nie wspomina ,żeby tak obchodzić się z ciuchami...czyżby do nich wirus nie przylegał?2 -metrowy dystans, który w zasadzie nie chroni , ponieważ cząsteczki wirusa mogą przenosic sie na większe odległości.Na początku wmawiano nam ,że maseczki sa niepotrzebne ,ponieważ cząsteczki wirusa sa tak małe że z łatwością przez nie przechodza i dlatego nas nie ochronia, dziś za jej brak karają mandatem.Nie w tym żadnej logiki i dlatego ludzie się irytują, przestają wierzyć... a zaufanie do rządu...przeminęło z wiatrem.No dobra... koniec biadolenia.Przejdźmy do czegoś przyjemniejszego.
Na początku wspomniałam o tym jak lubię ostatnimi czasy przesiadywać u siebie w domu, jak jeszcze bardziej pozytywnie odbieram te kilkadziesiąt metrów kwadratowych.Od ostatniego wpisu wprowadziłam tu kilka zmian , które planowałam już dość długo. Po pierwsze stolik.Powstał z katalogu bibliotecznego, który od 5 czy 6 lat czekał na to by się nim zająć.Pomalowany na biało, jakżeby inaczej.Bardzo ciężki, ale mobilny dzięki kółkom (zastanawiam sie nad wymianą ich na większe).Skrywa różności od pasmanterii poprzez różne przydasie po świeczki czy baterie.Ponieważ blat ma sporą powierzchnię, zrobiło sie na nim przestronniej.Po drugie lampa, o której marzyłam wiele lat. W końcu udało mi się to marzenie zrealizować.Teraz leżąc na kanapie i czytając książki, mam zapewniony dostęp światła.Oczywiście nadal szyję. Powstały więc różne poduszki i wianki a ponieważ nastała jesień-również dynie.Wkrótce pokażę Wam ich więcej.Teraz zaś zapraszam do ogladania.
![]() |
piątek, 14 grudnia 2018
MYSZOLANDIA W ŚWIĄTECZNYM WYDANIU.
wszędzie teraz myszki mam.
Mamuś, jeszcze jedną poproszę,
bardzo pięknie Cię proszę.
I dla mnie jedną też,
a później sobie odpoczywaj i leż.
Ale o odpoczynku nie ma mowy,
bo przychodzi mi tyle pomysłów do głowy.
Wszystkie najchętniej bym wykonała,
gdybym nic a nic snu nie potrzebowała.
Co autorka miała na myśli ;-).
Ni mniej ni więcej , tylko to ,że uszyłam ostatnio całą gromadkę myszek.
Parę z nich trafiło do świątecznego kalendarza Natalki.Uszyłam go już 3 lata temu, ale że jest w dobrym stanie, nadal z niego korzystamy. Dni do świąt odliczamy więc rzeczami zrobionymi przeze mnie, słodyczami , kupionymi drobiazgami, ale i zadaniami. Czasami są to zadania jak sprzątanie w szafkach , układanie zabawek, a innym razem bardziej świąteczne , jak robienie papierowych ozdób( wczoraj to były choinki), czy zawieszek z masy solnej, albo dekorowanie okien.
No, ale wracając do głównego tematu , zapraszam do oglądania kolejnych myszek.
Tak przy okazji,ostatnio zajęłam się też stolarstwem ;-).Stolik na zdjęciach powyżej zrobiłam do Natalkowego domku dla myszek. Powstają więc prace, co prawda w wydaniu mini , ale za to mamy z nich wielką frajdę.


































































