sobota, 18 czerwca 2011

SZYBKIE KONIKI

Dzisiejszy  post będzie szybki jak błyskawica .Powód- zaraz jedziemy nad morze-taki weekendowy wypad .Ponieważ decyzja zapadła wczoraj wieczorem- nie wszystko jest dopięte na ostatni guzik .A wiadomo mi nie od dziś, że ten "guzik" będę dopinała sama. Wyjazd niby na 2 dni , ale , jak się bierze ze sobą 2-letnią dzidzię , to trzeba pamiętać o mnóstwie dodatkowych rzeczy. Rzeczy. No właśnie. Do rzeczy. Ponieważ jestem na etapie oswajania swojej  maszyny do szycia, zobaczcie co  udało mi się dzięki niej stworzyć.


              A na koniec jeszcze fikuśna zawieszka do pokoiku Natalki.







 Życzę i Wam i sobie pięknej weekendowej pogody i wspaniałego    wypoczynku. Pozdrawiam serdecznie. Jowita.





wtorek, 14 czerwca 2011

Biel przeplatana szarością.

Kiedyś już wspominałam jak bardzo lubię biel, ale przyznaję że i szarości ,beże i brązy goszczą pod moim dachem. Dziś będzie o szarości i szczypcie beżu . Zwłaszcza w połączeniu z bielą te kolory bardzo mi się podobają .I właśnie tych barw użyłam, tworząc kolejną skrzyneczkę na mulinę.

  







Chciałabym dziś pokazać Wam też, co zaczęłam wyszywać. Biorąc pod uwagę wielkość wzoru ok.50 cm na 50 cm i fakt, że mam zaledwie 2 godziny dziennie czasu na swoje zajęcia jak wyszywanie ,szycie czy czytanie(oczywiście kiedy Natalka śpi),to dla mnie jest to nie lada wyzwanie.
Bramy Amsterdamskie.





Całość ma się prezentować następująco.


Zdjęcie zapożyczone ze strony internetowej sklepu Needle&art.


No a na koniec ,zobaczcie , co udało mi się kupić, co cieszy moje oczy i w dodatku jest nawet praktyczne .
Królewskie słoje








Gorąco dziękuję Wam za odwiedziny i szczególnie za Wasze komentarze. Pozdrawiam i życzę udanego tygodnia.

wtorek, 7 czerwca 2011

Gdy Zeus zechciał dać kwiatom królową, koronę niosła róża"... -SAFONA
Wiosna ,lato i jesień. Podczas tych pór roku , nieustający prym w moim ogrodzie wiodą róże. To one wtedy królują. Uwielbiam te kwiaty za ich zapach, piękny kształt i urodę. W tym roku tak obficie zakwitły ,że mogę pozwolić sobie na ukwiecanie nimi całego domu, co też robię z wielką radością. I choć dzisiaj , chciałabym Wam pokazać , co udało mi się stworzyć  przez ostatni tydzień, to róże będą nam towarzyszyć, przez cały ten post.


Podczas pobytu w PL. udało mi się pojechać , na organizowane  w Kłodzku targi staroci, gdzie zakupiłam parę przedmiotów. Dziś pokażę pierwszy z nich a raczej pierwsze ,ponieważ mowa o parze tzw. drewnianych kopytek. Kosztowały 5 zł i trochę czasu z papierem ściernym. Reszta to sama przyjemność.

Chciałam tymi przecierkami(i świeczką;-)) nadać im starego,"znoszonego"wyglądu. 


Tutaj "sprowokowałam" drobne spękania.


Koronką chciałam nadać im nieco lekkości.


Efekt końcowy



Już od jakiegoś czasu rozglądałam się za kameami. Niestety w Grecji skończyło się jedynie na rozglądaniu, ponieważ tu nie są one obiektem pożądania a co za tym idzie nie można ich nigdzie znaleźć. Ale w Kłodzku udało mi się. Mi a raczej mojej mamie , ponieważ to ona  pierwsza ją zauważyła i sprezentowała mi ją. Teraz kamea wisi sobie na ramce, będącej również  prezentem od kochanej mamy, która rozumie moją słabość do ramek i rameczek.
A w rameczce moja kolejna transferowa praca. CARTE DE LA GRANDE GRECE.








Na koniec , chcę pochwalić się Wam zakupem u jednej z koleżanek blogowych-Joasi z MGLISTEGO SNU. Klamerki , do których wzdychałam na różnych blogach, są już w moim posiadaniu i prezentują się tak.








 Życzę Wam pięknej pogody  , jak najwięcej przyjemności, natchnienia  i          pomysłów .Te piękne róże dla Was.



poniedziałek, 30 maja 2011

PO POWROCIE.
No i miesięczny pobyt w Polsce należy już do przeszłości. Tak szybko upłynął ten czas ,że aż trudno uwierzyć ,że minął cały miesiąc. Choć w ostatnim poście rozpisałam się na temat mojego wypoczynku, nie próżnowałam tak całkowicie. Poza haftowaniem ,udało mi się zrobić porządek z muliną.Nabyłam drewnianą skrzyneczkę, którą potraktowałam emalią akrylową do drewna i przecierkami,i której dodałam rysunki wykonane na lnie-moje pierwsze próby z papierem transferowym. Teraz wygląda tak.




To że mam wspaniałego brata ,wiedziałam już od dawna, ale żebym o tym nie zapomniała, co jakiś czas przypomina mi o tym na różne sposoby. Tym razem sprawił mi maszynę do szycia-ŁUCZNIK-TELIMENA2030. Dla mnie cudeńko, o jakim marzyłam. Jeszcze tego samego dnia, kiedy mi ją dostarczono ,twardo przystąpiłam do rozgryzania jej tajników. A muszę tu zaznaczyć, że nigdy w życiu nie miałam do czynienia z żadną maszyną do szycia, więc wszystko, łącznie z nawlekaniem nici ,było dla mnie jak czarna magia. No, ale udało się i następnego dnia spróbowałam sobie coś uszyć. Ponieważ już od jakiegoś czasu na różnych blogach przyglądam się , szytym tam ,rozmaitym woreczkom, wybór mój padł właśnie na woreczek-woreczek na bieliznę. Górę wykończyłam ściegiem a la greckim ,przyszyłam punktowo sznureczek do wiązania, dodałam jeszcze rysunek i całość prezentuje się tak.

Pięknie dziękuję za Wasze komentarze pod ostatnim postem. Cudowne uczucie wiedzieć, że to co się tworzy, robi wrażenie, że się podoba. Pozdrawiam Was serdecznie i gorąco ,i życzę udanego tygodnia.

środa, 18 maja 2011




DON KICHOT

Witajcie. Dość dawno nie zaglądałam do blogowego świata. Przyczyną jest przyjazd tu-czyli do Polski. Spędzam teraz sporo czasu na odpoczynku , jeździe konnej ,czytaniu książek i innych przyjemnościach, podczas gdy moja mama delektuje się każdą chwilą spędzoną z Natalką-jak na razie jedyną wnusią. Ponieważ do tych innych przyjemności zaliczam też haftowanie , zaprezentuję dziś kolejny z moich haftów. Obrazek na razie jest oprawiony w prostą ramkę , ale po powrocie do Grecji ,zajmie miejsce wielkanocnej kurki, którą pokazałam w poprzednim poście.

P.S. Zdjęcia może nie najlepszej jakości , ale nie korzystałam ze swojego aparatu, a aparat rodziców jest dla mnie nieco nieodgadniony:-)







Pozdrawiam Was serdecznie. Dolnoślązaczka.