sobota, 20 sierpnia 2011

DZISIAJ W MENU ...
Nie ,nie  będzie to post kulinarny .Choć właściwie tak -takie kulinaria dla oczu  i ku uciesze mojej duszyczki(jakby to powiedział pewien blogowy  Anioł ;-)).Ale na początek parę słów dla Was.
Kochane dziewczyny ,wielką frajdę sprawiłyście mi swoimi komentarzami do ostatniego postu. Cieszę się ,że mamy pod pewnymi względami te same gusta i upodobania , a jeszcze bardziej z tego ,że potrafię zrobić coś , co może kogoś zachwycić.
Dziś pokażę Wam takie coś ,nad czym praca( czytaj ścieranie papierem ściernym) ,zabrała mi sporo czasu, a mianowicie mały ,okrągły stolik. Danie główne dzisiejszego postu. Jeszcze pół roku temu nie przyszłoby mi do głowy ,żeby malować jakieś meble .No ,ale trafiłam na blogi ,gdzie dziewczyny to robią i to z pełnym sukcesem .Jednym z tych blogów jest HOUSE OF IDEAS .Dagmara perfekcyjnie radzi sobie z pędzlem i nie jest to żaden komplement-to czysty fakt. Kiedy ,więc zobaczyłam u niej okrągły stolik, który ona przemalowała , zasięgnęłam  u niej kilka porad i voila, oto co powstało .





 Tak więc teraz w pokoju mam stół i stolik z obło-kształtnymi nogami.(te obłości pokryte początkowo lakierem,  najgorzej się ścierało).Stary stolik a la taca  powędrował na drugą stronę pokoju, gdzie może będzie pełnił funkcję małego bufetu, no ale to nie jest jeszcze pewne.
Pozostając w temacie stołu ,pokażę Wam jeszcze podkładki-dodatki do dania głównego-kolejny wytwór spółki maszyna do szycia & papier transferowy (grafika to już chyba wszystkim wiadomo skąd ;-))No ,teraz można już pięknie jeść.






Ponieważ grafika ze sztućcami tak mi się spodobała ,postanowiłam ją również nanieść na jeden z talerzy znalezionych  w  komórce. Jak wyglądał wcześniej możecie zerknąć TU .Ponieważ złoty kolor lubię przede wszystkim w biżuterii ,talerz został przemalowany .Teraz to brakuje mi jedynie szklanego klosza, no ale liczę na Waszą wyobraźnię .No i jak ? Z kloszem wyglądałby świetnie ,co?






No a na koniec coś słodkiego-deser. Postanowiłam zrobić sobie naszyjnik. Jest to pierwszy jaki stworzyłam ,ale na 100 % nie ostatni, bo głowę mam pełną pomysłów na wykonanie takiej biżuterii. Nie jest to wielce oryginalny pomysł, bo na pewno widziałyście na wielu blogach naszyjniki z materiału czy  materiałowe kwiatki lub broszki ,ale mam nadzieję że te moje trzy grosze w tym temacie dodadzą coś odrobinę innego i nowego.





Cieszę się ,że w ostatniej chwili udało mi się zamieścić tego posta. Dzisiaj mam nieco pracowity dzień (prasowanie , pakowanie walizek),więc na przyjemność pod tytułem "BLOG" zostało mi niewiele  czasu. A od jutra przez kolejne 2 tygodnie wylegiwanie się na plaży. Niestety raczej nie będę miała dostępu do internetu ,więc na wszystkie maile , które  dostanę w tym czasie odpowiem po powrocie. Pozdrawiam Was i wysyłam wirtualne buziaki.



wtorek, 9 sierpnia 2011

BLACK AND WHITE


Zdecydowanie to dwa kolory dominujące, ale każdy z nich podkreśla piękno tego drugiego .Dlatego też coraz bardziej im ulegam , choć przyznaję ,że dość ostrożnie , ponieważ zawsze  obawiałam się ostrych barw, wolałam te bardziej stonowane , łagodniejsze .No , ale jak pisałam, uległam im i właśnie tych barw użyłam ozdabiając pokazany poniżej kuferek. Nie wiem jak Wy , ale ja uwielbiam takie skrzyneczki ,pudełka czy  koszyczki..Uważam ,  że są niezastąpione w domu , bo naprawdę pomagają utrzymać porządek, szczególnie jeśli mowa o takich drobiazgach jak te moje. Dużym plusem  tego kuferka jest  dodatkowa wkładka z przegródkami. Napis na nim początkowo miał wyglądać nieco inaczej, bo chciałam skorzystać z gotowca , z którego korzystałam przy szyciu serduszek -FABRIQUE DE SERRURERIE- no ,ale pomyślałam ,że napis oznaczający-fabryka zamków(tych do drzwi), jakoś nie za bardzo będzie tu pasował i dlatego wymyśliłam swój własny -czyli MANUFACTURE DE BLANC - pour le plaisir czyli BIAŁA MANUFAKTURA-dla przyjemności.























Oczywiście musiałam też koniecznie coś uszyć. Tym razem zdecydowałam się na serwetki, ozdobione rysunkami z wykorzystaniem papieru transferowego. A tak przy okazji , metalowy koszyk , który widzicie na zdjęciach to jeden z efektów mojej wizyty w IKEI. Od razu jak go zobaczyłam ( a właściwie je-bo sprzedawane są po 2), przypadł mi gustu.












No i to by było na tyle, tego co robiłam przez ostatni tydzień pour le plaisir ;-).Ściskam Was serdecznie i gorąco. Do następnego postu... a właściwie do moich odwiedzin u Was.

sobota, 6 sierpnia 2011

LOVELY BLOG  AWARDS

Niedawno zostałam zaszczycona właśnie tą nagrodą .Obdarowała mnie nią Agnieszka z blogu http://kubek-agnicy.blogspot.com/. Pięknie dziękuję sąsiadko. Szalenie miło dostać taką nagrodę.
 Z tym zaszczytnym tytułem, przybyły też pewne obowiązki ;-).Mianowicie mam obdarować tą nagrodą 16 innych blogów jak i napisać 7 rzeczy o sobie .A więc do rzeczy i po kolei.
Oto moja szesnastka, choć równie dobrze mogłaby być to większa liczba. Starałam się wybrać tylko te blogi , które jeszcze nie otrzymały tego właśnie wyróżnienia i które przyjmują je wogóle(jeśli jednak coś przeoczyłam -wybaczcie).
  1. http://myhouseofideas.blogspot.com/
  2. http://penelopisfreebies.blogspot.com/
  3. http://llooka.blogspot.com/
  4. http://avaromantica.blogspot.com/
  5. http://mojschabbychic.blogspot.com/
  6. http://darsi-kolorowezacisze.blogspot.com/
  7. http://mylittlewhitehome.blogspot.com/
  8. http://alizee-domalizee.blogspot.com/
  9. http://majuhandmade.blogspot.com/
  10. http://zapachjasminu.blogspot.com/
  11. http://abilysecretly.blogspot.com/
  12. http://aga-oaza.blogspot.com/
  13. http://peniniaart.blogspot.com/
  14. http://sekretyaniola.blogspot.com/
  15. http://mojdom-mojaostoja.blogspot.com/
  16. http://anne-homesweethome.blogspot.com/




No i oczywiście 7 ciekawostek o mnie, bardzo babskich.
1 Nie przepadam za noszeniem pierścionków, ponieważ cały czas czuję  je na dłoni, zakładam je jedynie na jakieś nieco bardziej szczególne wyjścia, a po powrocie zdejmuję. Z tego powodu dopiero od niedawna obrączkę noszę na palcu non stop.
2 Poza jazdą konną uwielbiam pływać-byłam kiedyś nawet ratowniczką
3 W mojej szafie z ubraniami dominuje beż, brąz i biel z nutą czerni
4 W lecie  na wszystkie niemal wyjścia ubieram klapki na obcasie
5 Nigdy nie użyłam czerwonego czy różowego lakieru ani czerwonej szminki do ust, choć tyle się słyszy jak kobiece są.
6 Okulary słoneczne noszę niemal cały czas na głowie bez względu na to czy to już wieczór czy jestem w domu. I lubię tak(nie pytajcie dlaczego) Zdejmuję je chyba dopiero jak juz definitywnie idę spać.. To taki rodzaj opaski no i zawsze są pod ręką kiedy w ciągu dnia wypadam na podwórko, nawet na chwilę.
7 Mam farbowane włosy. I nie tyle to kwestia mojego niezadowolenia z naturalnego koloru ile kwestia genów, które powodują pojawianie się siwych włosów.

Na koniec jeszcze kilka wsazówek  dla wyróżnionych .

    1. Podziękuj i napisz link blogera, który przyznał wam tę nagrodę,
    2. Skopiuj i wklej logo na swoim blogu,
    3. Nominuj 16 innych cudownych blogerów (nie można nominować blogera, który wam przyznał nagrodę),
    4. Napisz o sobie 7 rzeczy,
    5. Napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji


Tak. to już chyba wszystko. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam słonecznego weekendu. Pozdrawiam Was wszystkich gorąco i serdecznie. Do zobaczenia wkrótce ;-)

wtorek, 26 lipca 2011


SZYCIE W UPALNE DNI

Upały, upały i jeszcze raz upały. Podczas gdy u większości z Was pogoda niemal jesienna , u mnie aż za bardzo letnia. Marzy mi się choć jeden deszczowy dzień. Podczas takich gorących dni ,muszę przyznać ,że daję się nieco zdominować błogiemu lenistwu. Nieco .Chęć uszycia paru rzeczy , wygrała z wysokimi temperaturami(oczywiście z pomocą klimy) i w ten sposób powstały  dwa woreczki i poszewka na poduszkę.
Woreczek na bieliznę już kiedyś uszyłam, ale ponieważ na dłuższe wyjazdy przydałby  mi się nieco większy i przez to pojemniejszy, postanowiłam sprawić sobie jeszcze jeden .Tym razem z haftem krzyżykowym w roli głównej. Nie mogło zabraknąć na nim również różyczek ,więc dodałam je jako element dekoracyjny bielizny jak i pod postacią ściegu przy ściągaczu.
















Kolejny woreczek będzie skrywał kordonki a właściwie na razie jeden .Mam już kordonek , woreczek na niego i szydełko, tylko jakoś ciągle mi brak czasu żeby nauczyć się szydełkować. Woreczek ten pełni też funkcję blokady .Blokuje dostęp wszędobylskich rączek Natalki do szkieł w witrynie.








Ponieważ ostatnio zaczęłam szyć siedziska na krzesła ogrodowe (o tym innym razem) i zostały mi niewykorzystane kawałki, postanowiłam uszyć z nich poszewkę. Biel i czerń. Prostota.







A na koniec pokażę Wam zdjęcie z jednej z greckich wiosek, które bardzo lubię i które zrobiłam sama ,mimo moich niewielkich zdolności fotograficznych.


Życzę Wam udanego tygodnia i przesyłam dużo słońca.

wtorek, 12 lipca 2011

POWROTY
Tak czasem się zdarza ,że pewne rzeczy usuwamy z domu , by po jakimś czasie pozwolić im wprowadzić się ponownie .Oczywiście po pewnych przeróbkach. Lampa , której jakiś czas temu pozbyłam się z domu ,ze względu na jej "walory dekoracyjne", teraz wróciła na salony , a raczej do mojego małego saloniku, w nowej szacie.Jak wyglądała wcześniej,możecie zobaczyć TU Została pomalowana  i  dostała nowy ,szary , lniany abażur .I tak sobie myślę ,że "jest w nim jej do twarzy".

 






Moją słabość do koników już znacie, więc nie zdziwi Was kolejne serduszko z bujanym konikiem właśnie. Na obrazek natrafiłam najpierw na jednym z blogów i choć pięknie stworzył tam trio z dodanym tłem i  napisami francuskimi, to do moich celów się nie nadawał .Dopiero czysty przypadek sprawił ,że znalazłam go na innej stronie  internetowej. Oczywiście musiałam go trochę poprzerabiać-ale jest i szalenie mi się podoba.








Moją kolejną słabością są ramki na zdjęcia. Najbardziej lubię te prawdziwie stare, ale i niektóre stylizowane na takie też .Jeśli chodzi o kolorystykę , to od bieli przez szary aż do czarnego( pomijając oczywiście inne barwne kolory).I dziś pokaże Wam właśnie czarną, prawdziwie starą i z prawdziwymi oznakami zniszczenia ,piękną w moich oczach ,ramę. Co  najdziwniejsze , to  to , że mając ją przez wiele lat przed oczami , tak naprawdę jej nie zauważałam. Dopiero podczas ostatnich odwiedzin u rodziców, wypatrzyłam ją na  ich działce .I wtedy wystarczył rzut oka ,żeby dostrzec to czego nie zauważyłam nigdy wcześniej. Z Polski przywiozłam jeszcze parę innych przedmiotów, ale o tym innym razem.Ach te moje słabości ;-)
 








Udanego tygodnia, pięknej pogody i cudownych wakacji dla urlopowiczek.