środa, 31 sierpnia 2016

EMALIOWANE NACZYNIA

Jak już kilkakrotnie razy wspominałam bardzo lubię emaliowane naczynia.Zawsze kojarzą mi się z sielankowym domem na wsi. Szczególnie te białe wpadły mi w oko, dlatego od lat wypatruję własnie takiej emalii. Moja kolekcja :-) ostatnio znowu się powiększyła...tym razem o proste , piekne misy, rondelek, kubki, durszlak i chochle.Tak więc dzisiaj mała sesja tych kuchennych przydasi.
















Ostatnio znowu złapałam za szydełko, więc wkrótce pokażę co powstało....

23 komentarze:

  1. Piękne:)Ale nie dla mnie.Nie lubię i wręcz boje sie ich używać. Mam wrazenie,ze szybko sie rysują a wiadomo,zarysowany garnek jest do niczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego bać ;-), to przecież są tyko naczynia, a nie muzealne obiekty :-), są do gotowania i z czasem będą niszczeć...normalka. Kuchnia z idealnymi garnkami, czy naczyniami wyglądającymi jak nówki, wzbudziłaby moją niepowność, czy ktoś z tego korzysta, czy to raczej dekoracje. Jak dla mnie żadne rysy , czy też obicia nie spowodują , że staną sie do niczego,będą dowodem ,że się z nich w pełni korzysta, a dla niektórych właśnie takie podniszczone emaliowane garnki są wrecz piękne...

      Usuń
  2. Uwielbiam emalię i najchętniej całą zawartość Twojego dzisiejszego postu skradłabym! Te podkładki wiklinowe też sà extra!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to musze mieć na nie oko ;-)...

      Usuń
  3. Na mnie takie naczynia również robią wrażenie, są piękne i faktycznie pierwsze skojarzenie to sielnaka.
    Bardzo mi się podobają Twoje wiklinowe podkładki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. emaliowane misy mają ta jeszcze jedną zalete ,że w porównaniu z ceramicznymi są duzo lżejsze....

      Usuń
  4. O jejku! Jakie piękne! Też chcę takie!!! Gdzie kupiłaś????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niektóre kupiłam w tkmaxie, inne w sklepie internetowym "red mug", a jeden z kubków w sklepie stacjonarnym w Grecji...to są naczynia marki riess, poza chochelkami i szumówką kupionymi za parę zł na allegro...

      Usuń
    2. Dzięki za wiadomosc! Riess jest trochę dla mnie za drogi :(
      ale naczynia są boskie! Będę czyhala na jakąś promocje :)

      Usuń
    3. Dzięki za wiadomosc! Riess jest trochę dla mnie za drogi :(
      ale naczynia są boskie! Będę czyhala na jakąś promocje :)

      Usuń
    4. te w tkmaxie było sporo tańsze, tyle że trudno je ostatnio tam zobaczyc...

      Usuń
  5. Jakież wspaniałe, skąd, gdzie? Na szydle zrób ośmiornicę z rozpędu. Polecamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdzię? napisałam powyżej :-)..

      Usuń
    2. takiego rozpędu nie mam ;-), powstaje kangurek....

      Usuń
  6. Super są!!! Ja mam tylko jedno naczynie do zapiekania od Reiss ale cieszę się z niego bardzo. Zastanawiam się czasem czemu producenci nie pójdą 'na łaatwiznę' i garów emaliowanych nie zostawią w jednym kolorze (to przecież najprostsze) tylko wątpliwej urody kwiatki na nich maluję????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam takie same odczucia co do niektórych obrazków, też uważam ,że w wielu przypadkach raczej szpecą niż dodają urody...

      Usuń
  7. Piękne, mi emaliowane naczynie kojarzą się z cudownymi wakacjami u dziadków na wsi.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Są śliczne i mają swój urok, sama jestem posiadaczką emaliowanych garnków , tylko moje są błękitne :) Uwielbiam je i nie zamieniłabym ich, na nawet nie wiem jak drogie i nowoczesne naczynia i garnki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oooo tez lubię! Ba ... Uwielbiam. :) Twoje w bieli sliczne

    OdpowiedzUsuń
  10. to prawda są urokliwe, mam kilka rondelków i durszlaki dwa i kubeczków kilka, nadają kuchni ciepły klimat.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Naczynia emaliowane to klasyka :). Obecnie wracają do łask co bardzo mnie cieszy.

    OdpowiedzUsuń